Benidorm dzieli ludzi jak żadne inne miasto na Costa Blanca: dla jednych to „hiszpański Manhattan" i najlepiej zorganizowane wakacje w Europie, dla innych — betonowa dżungla. Prawda jest prostsza: Benidorm robi jedną rzecz lepiej niż ktokolwiek inny — wygodne wakacje nad idealną plażą — i robi to od sześćdziesięciu lat. Dwie ogromne, piaszczyste plaże z wodą czystszą, niż sugerowałaby liczba leżaków, promenada tętniąca życiem do późnej nocy, a na zapleczu góry, parki rozrywki i widoki, o które nikt Benidormu nie podejrzewa.
Miasto jest zaskakująco kompaktowe jak na swoją sławę. Stara część — wąskie uliczki wokół Balcón del Mediterráneo — oddziela plażę Levante od Poniente; wszystko, co miejskie, obejdziesz pieszo. Do parków rozrywki (Terra Mítica, Aqualandia i sąsiednie) dojedziesz autobusem miejskim albo autem w kwadrans, a kolejka TRAM łączy Benidorm z Alicante i Alteą — i przez przesiadkę także z lotniskiem. Polaków jest tu sporo: polskie sklepy, polskie bary i polskojęzyczni rezydenci to codzienność, więc na start łatwiej niż gdziekolwiek.
Komu Benidorm podejdzie? Rodzinom z dziećmi (infrastruktura + parki rozrywki), seniorom zimującym w Hiszpanii (mikroklima Sierra Helada osłania miasto od północnych wiatrów — zimą bywa tu najcieplej na całym wybrzeżu) i każdemu, kto lubi mieć wszystko na miejscu. Kto szuka „autentycznej Hiszpanii", potraktuje Benidorm jako bazę: Guadalest, Altea, wodospady Algar i Puig Campana są o pół godziny drogi.
Ile czasu? Na klasykę wystarczą dwa dni: jeden na plaże, starówkę i Balcón, drugi na park rozrywki albo Sierra Heladę z krzyżem. Tydzień z wypadami do okolicznych miasteczek to już pełnoprawne wakacje. Poniżej — nasze szczegółowe przewodniki po najważniejszych miejscach, z cenami i dojazdem, oraz trzy sprawdzone restauracje, w których zjesz dobrze, a nie tylko „turystycznie".
















