Torrevieja to miasto, które Polacy znają najlepiej na całej Costa Blanca — bo to tutaj mieszka nas najwięcej. Polskie sklepy, polska parafia, polskojęzyczni lekarze i fryzjerzy to codzienność, a na promenadzie polski usłyszysz równie często jak hiszpański. Ale sprowadzanie Torrevieje do „polskiego zagłębia" byłoby krzywdzące: to dawne miasto solarzy z charakterem, którego sercem są dwie laguny — zielona i różowa — wpisane w park naturalny, oraz port, z którego sól płynęła w świat przez dwa stulecia.
Miasto jest płaskie jak stół i chodzi się po nim wygodniej niż gdziekolwiek na wybrzeżu: promenada ciągnie się kilometrami od portu po dzielnice północne, a rowerem dojedziesz wszędzie. Klimat to osobny temat — mikroklimat między lagunami a morzem uchodzi za jeden z najzdrowszych w Europie (badania wskazują na korzyści dla dróg oddechowych i stawów), co od lat przyciąga tu emerytów z północy kontynentu i… sanatoria całej Hiszpanii.
Kto pokocha Torrevieję? Ten, kto szuka miasta do życia, nie tylko do zwiedzania: infrastruktura działa cały rok, ceny należą do najniższych na wybrzeżu, a plaże — od miejskich Playa del Cura i Los Locos po naturalną La Matę — mają błękitne flagi. Turystycznie największe wrażenie robią laguny: różowa woda po stronie Torrevieje (kolor daje mikroalga żyjąca w solance) i zielona po stronie La Maty to widoki, których nie ma nigdzie indziej w Hiszpanii.
Ile czasu zaplanować? Dzień na miasto (promenada, port z okrętem podwodnym, plaża), pół dnia na różowe jezioro i pół na park naturalny La Mata. Jeśli mieszkasz w okolicy — wracaj o różnych porach roku: laguna jest najbardziej różowa w środku lata, a flamingi najliczniejsze zimą. Poniżej szczegółowe przewodniki po każdym miejscu i trzy sprawdzone restauracje — od marisquerii po kuchnię murcjańską.












